Uwarunkowania tworzą się w naszej psychice we wczesnej, bezrefleksyjnej, niewystarczająco samoświadomej fazie, więc trudno kogokolwiek czynić odpowiedzialnym za to, jakim się stał. Nie wybieramy świadomie swojego charakteru czy osobowości. Staje się nią nasza dziecięca strategia przetrwania, adekwatna do emocjonalnych warunków dyktowanych przez otoczenie. Dopiero w dorosłym życiu - gdy rozwijamy samoświadomość - mamy szansę zdać sobie sprawę z charakteru i ograniczeń naszej strategii, a także z faktu jej nieprzystosowania do nowej, dorosłej sytuacji. Wtedy dopiero możemy też podjąć rożne działania na rzecz zmiany.
"Nie jestem wart miłości" I jak ktoś wchodzi w związek z takim przekonaniem - bo to coś więcej niż nastawienie - to najpierw zaczyna się bardzo starać, żeby go pokochano, ale ponieważ w głębi duszy wie, że to i tak się nie uda, próbuje w jak największym stopniu uzależnić tę drugą osobę od siebie. Tak się przejawia jego strategia.
- Czyli nawet jeśli nie będzie mnie kochała, to będzie musiała ze mną być... Nawet więcej: Ponieważ nie będzie mnie kochała, to ja muszę się dla niej stać absolutnie niezbędny. Muszę ją osaczyć, ubezwłasnowolnić, sprowadzić do pozycji dzidzi, co to sobie w życiu nie poradzi i potrzebuje opiekuna.
Związek taki może trwać bardzo długo. Jeśli jeszcze ta druga osoba, jak to się mówi, gra w dzidzię, to bardzo potrzebuję kogoś, kto gra w opiekuna. Związek, gdzie dwa deficyty się bardzo dobrze uzupełniają, nazywa się związkiem koluzyjnym. Ma on jednak tę jedną zasadniczą wadę, że właściwie nikt nie jest do końca szczęśliwy. Nikt nie realizuje swojego potencjału, nie przekracza swoich ograniczeń i deficytów z dzieciństwa.
Zakochać to się prawie każdy potrafi, z nielicznymi wyjątkami, ale kochać to jest już inna opowieść. Osoby narcystyczne tworzą takie związki, które są ciągle zagrożone rozpadem - ponieważ wątpią w swoją wartość, więc nie potrafią też uwierzyć w trwałość zachwytu i przywiązania partnera czy partnerki. Na ogół w takim związku ciągle trwa jakiś dramat. Niełatwo wtedy wytrwać w swojej miłości do kogoś takiego. Chyba, że ten ktoś podejmie wysiłek poszukiwania prawdziwego siebie.
"Jak mnie zostawisz to się zabiję" - Można powiedzieć: "Wiesz o, Ty jesteś dorosły, ja jestem dorosła. Każdy z nas odpowiada za swoje życie. I twoje życie nie może zależeć ode mnie, bo ja tego nie uniosę. Nie jesteś moim dzieckiem. Albo więc pójdziesz na terapię i się jakoś ogarniesz, albo będziemy musieli się rozstać".
Jak żyć w takich związkach ?
1. Postaraj się go zrozumieć: jego dziecięce strategie oraz uwarunkowania, jak i wynikające z nich - czasami trudne dla Ciebie - zachowanie.
2. Przyjrzyj się również swoim strategiom w waszym związku - czy Ty też w coś nie grasz: w dzidzię, ofiarę ? A może także szukasz potwierdzenia swojej wartości?
3. Nie dawaj się zamęczać ciągłym domaganiem się twojej uwagi, ale też uznania i podziwu albo uległości i oddania - i sama nie zamęczaj tym swojego partnera.
4. Nie ufaj nadmiernej i uogólnionej krytyce ani uogólnionemu wychwalaniu. Ufaj tym, którzy widzą twoje konkretne, dobre albo słabe strony.
5. Dawaj konkretny pozytywny i negatywny feedback, np. "To i to budzi mój niepokój, gniew, niechęć, dezaprobatę".
6. Nie pozwalaj się zamęczać scenami zazdrości spowodowanymi jego lękiem przed porzuceniem ani nie zamęczaj tym drugiej strony. Mów wtedy do niego: "Ciebie wybrałam i dla mnie jesteś najważniejszy i jedyny. Problem jest po twojej stronie bo nie potrafisz w to uwierzyć"
7. Buduj swój związek na zaufaniu i bliskości. Podejrzliwość, zazdrość, wywyższanie się lub poniżanie uznaj za przejaw swojego lub/i jego problemu z poczuciem wartości.